MACARENA – GDY RĘKODZIEŁO PRZEMAWIA WSPOMNIENIAMI

Fot. Marzena Zuziakowska/ źródło: facebook/macarenacreativa/

     Umówiłyśmy się przy fontannie na Starym Rynku. Ja – chaotyczna, spóźniona, starająca się dogonić własny oddech i Ona – spokojna, uśmiechnięta, z przepastną filcową torbą pełną skarbów o które poprosiłam.
      Gdy okazało się, że w zaproponowanej przeze mnie kawiarni nie ma miejsc – skarciłam się szybko w myślach. Powinnam zrobić rezerwację i czekać na Nią. Powinno być bez pośpiechu i natłoku myśli. Co takiego sprawia, że znów brakuje mi czasu? Przecież właśnie jego brak był jednym z powodów mojej rezygnacji z etatu i zostania freelancerem. Przejście na czas zimowy miało załatwić sprawę, ale działało tylko na dwa dni. Na trzeci dzień znów goniłam własny ogon. Czyżby jednak forma zatrudnienia nie miała tutaj znaczenia? Czyżby pośpiech był wewnątrz mnie i nie należał do czynników zewnętrznych? Postanowiłam, że przyjrzę się temu zjawisku – jak tylko będę miała trochę czasu.
Fot. Ezo Oneir

     Szybko jednak znalazłyśmy idealne miejsce w Karczmie Młyńskiej. Klimat i wystrój sprzyjał wyciszeniu. Wzięłam do ręki pierwszy ze skarbów… żaglowiec z kadłubem stworzonym z fragmentu wyrzuconej przez morze gałęzi. 
     Gdy przed naszym spotkaniem oglądałam na blogu cuda jakie stworzyła Marzena – to on rozpoczął w mojej głowie całą historię. Jego twórczyni była szczerze zdziwiona, że zwróciłam uwagę na ten – według niej – niepozorny kawałek drewienka ubranego w skrawek płótna. A ja się autentycznie zakochałam. Salvaged – Uratowany. Od zapomnienia, od zniszczenia… Czy na pewno chodzi o żaglowiec?

     Mój tata był żeglarzem. To była część jego życia, kiedy naprawdę był szczęśliwy. Nagle obrazy starych fotografii w opasłych kartonach stanęły mi przed oczami. 
     Marzena nie wie, że swoim żaglowcem ożywiła moje wspomnienia związane z ojcem. Właśnie tak przemawia do nas sztuka. Pytanie „co poeta miał na myśli” jest błędne u samej podstawy. Ważne jest to, jak my czujemy się z tym, co stworzył. To my sami interpretujemy przesłanie sztuki do nas.

    Patrząc na rękodzieło Marzeny – cofam się myślami do dzieciństwa. Uwielbiałam tworzyć. Teraz nie umiem już w taki sposób. Nie potrafię wyłączyć umysłu i rozpłynąć się w samym akcie tworzenia. Rozpraszają mnie myśli o zasadności tego co robię, o tym, czy będzie się to podobać… Nie ma we mnie radości. Coś z czasem skutecznie ją zabiło… Z moim perfekcjonizmem wygrała jedynie miłość do tworzenia własnych światów za pomocą fotografii – ale do tego też wróciłam po latach… bo wcześniej nie byłam gotowa. 
     Patrzę na przepiękny scrapbook Marzeny i czuję jak zachwyt przeplata się z zazdrością, podziw z niedowierzaniem – że istnieją rzeczy tak piękne, stworzone ludzką ręką …

     Marzena natomiast przyznaje, że tworzenie ją uspokaja. Pozwala odetchnąć od rzeczywistości. Stanowi terapię na smutki. Sprawdza się tutaj stwierdzenie, że kupując rękodzieło – kupujesz też serce i pozytywną energię, którą ktoś włożył w tworzenie. Bo Marzena to przede wszystkim ciepło, wielkie serce i ostoja optymizmu. I chodząca skromność.

Fot. Ezo Oneir
     Zastygłam nad Jej pracami, które po kolei wyjmowała z torby. Badałam fakturę, studiowałam kolory, czułam jak przesłanie z każdej rzeczy mówi do mnie. Chwyta za serce małą dziewczynkę we mnie i nie pozwala o niej zapomnieć. W mojej głowie migają obrazy, jak rysuję swój pierwszy komiks. Widzę, jak niezdarnie, lewą ręką wycinam wzory z kartki zgiętej na części i chwilę potem patrzę z zachwytem na swoją pierwszą serwetkę – wycinankę. Czuję zapachy. Słyszę okrzyki dzieci z podwórka. Skaczemy w gumę.

     I nagle na kartach albumu dotykam kuli ziemskiej… okolonej domami. Świat dziecka jest właśnie taki – piękny i prosty w swoim przesłaniu. Trójwymiarowe kwiaty zdają się pachnieć i wychodzić mi na spotkanie z jesiennej kartki.

     Delektuję się widokiem tych cudów i każdym łykiem kawy. Słucham opowieści Marzeny i już wiem, że każde słowo które słyszę – żyje w Jej twórczości. Te małe przykłady wielkiej sztuki to iskierki z Jej serca. I nagle uświadamiam sobie, że znalazłam odpowiedź na pytanie, które mnie trapiło na początku spotkania: 
Prawdziwa sztuka sprawia, że zatrzymujemy się i przestajemy się spieszyć. Bo prawdziwa sztuka to rozmowa serca z sercem.

Dziękuję Marzenko również za cudowną niespodziankę – kartkę księżycową…
Patrzę na nią codziennie i widzę w niej jak w zwierciadle moje surrealistyczne przestrzenie. Zarówno te, które już zwiedziłam, jak i te, które dopiero przede mną.


Blog i fanpage z cudami Marzeny znajdziecie tutaj:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s