DREWUTNIA ALICJI – JEDYNE TAKIE MIEJSCE NA ZIEMI

Koncert na sto świerszczy skutecznie zagłuszył chaos myśli. Po dłuższej chwili całkowicie mnie od nich uwolnił. Wtedy też przekonałam się, że w tym miejscu na ziemi weszłam niepostrzeżenie w pewien rodzaj medytacji. Dzień z Alicją zmienił moje postrzeganie świata.
Dzięki naszemu spotkaniu doznałam absolutnej pewności, że wszystko jest możliwe i wszystko jest w naszych rękach. Tak po ludzku. Jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie siły, o których często nie mamy pojęcia. Nie potrzebujemy bujania w obłokach, żeby czuć szczęście. Czasami potrzebujemy zagłębić się w materię – pierwotnie, przy pomocy własnych sił.

Już nie płaczę nad przysłowiową „przypaloną wodą na herbatę”. Ogarniam się, gdy myślę o Alicji. Co sobie wtedy mówię? „Weź się w garść! Rozpaczasz nad jakąś bzdurą, a tymczasem kilkadziesiąt kilometrów dalej istnieje kobieta, która własnymi rękoma robi meble i buduje dom dla swojej rodziny”.

Belki na przyszłe ściany zostały przez nią ręcznie oszlifowane zeszłego lata. Posadzone własnoręcznie drzewa nieśmiało kiełkują pierwszymi owocami. Budki dla ptaków szybko znalazły lokatorów. Psy o trudnej przeszłości szczęśliwie buszują w trawie.

Jak cudownie zawdzięczać to wszystko jedynie własną pracą, zdając się na swoje silne mięśnie.
Dodajmy do tego nietuzinkową wrażliwość.
Bo Alicja jest również zdolną rzemieślniczką i artystką. Spod jej rąk wyszły takie cuda jak opalane ramy na zdjęcia, fotel i stolik ze szpuli, regał ze starej drabiny i mnóstwo pomysłowych cudów z palet i skrzynek. Alicja ma pomysł na wszelakie materiały z odzysku.
I aż mi wstyd, gdy przypomnę sobie, że na początku kojarzyłam ją jedynie z … malowanych magnesów na lodówkę.
Gdy zadzwoniłam do niej w sprawie … hmmm… magnesów, nieśmiało zaznaczyła, że to nie jest jedyna rzecz jaką robi. I że w ogóle, to ona nie do końca jest przekonana o tym, czy jest człowiekiem jakiego szukam. Usłyszałam: „Po prostu przyjedź i oceń sama”.

Przyjechałam i stał się cud. Poznałam silną, uzdolnioną kobietę, która uważa, że to co robi,”to nic wielkiego”. Dzięki Niej zapamiętałam wiele rzeczy z tamtego dnia…

 Zapamiętałam, gdzie w koparce jest wlew na wodę, a gdzie na paliwo. I że Boże broń, jeżeli odwrotnie.
Zapamiętałam wyobrażenie jak to jest, gdy potrafi się swoje pomysły przekuć w rzeczywistość i cieszyć się na co dzień ich użytecznością.
Zapamiętałam smak pysznej, domowej drożdżówki, która rozpływała się w ustach.
Zapamiętałam zapach sierści szczęśliwego owczarka, którego tuliłam przez dłuższy czas naszej rozmowy.
Zapamiętałam wykład o sękach i słojach, oraz o ich wpływie na wypalanie wzorów w drewnie.

I zapamiętałam ciszę w aucie, gdy wyjeżdżałam z powrotem do domu. Już zupełnie inna. Silniejsza w przekonaniu o mocy fizyczności, jakiej doświadczamy na Ziemi. Ludzkie ciało ma sens. Jednak ma sens.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s